Khao Sok – krótka opowieść

Hej!

Jest taki zakątek świata, który ma osobne miejsce w naszych sercach – niesamowicie zielone, z natury głośne, dzikie i oddalone od Polski setki kilometrów. Dzisiaj, zgodnie z obietnicą parę słów o przepięknym Parku Narodowym Khao Sok. Jeżeli jeszcze Was nie przekonałyśmy do dalszego czytania, odsyłamy do naszego wideo sprzed paru miesięcy, po którego obejrzeniu na pewno będziecie chcieli wiedzieć jak, gdzie, za ile? Jednym hashtagiem #shutupandtakemymoney!

Jak przypadkiem znalazłyśmy się w raju…

W czasie pierwszej podróży do Azji zwiedzanie Tajlandii zaczęłyśmy klasycznie od Bangkoku – stopniowo poruszając się pociągiem na południe, zwiedzałyśmy po drodze rozmaite miasta, wsie i miasteczka. W planach nie miałyśmy odwiedzenia żadnej z wysp, co pewnie wielu wyda się dość dziwaczne, wszak Tajlandia wyspami stoi (czy też leży :D). Wiedziałyśmy natomiast, że odwiedzimy Bali i dlatego w Tajlandii chciałyśmy poświęcić czas na eksplorowanie lądów – podróżowanie, jak całe życie, jest przecież sztuką wyboru. Gdzieś na wysokości koszmarnego kurortu Hua Hin, gdy ślęczałyśmy nad mapą, na bieżąco planując następne dni, nasze oczy przyciągnęła nazwa Khao Sok. Jak na millenialsów przystało zapytałyśmy Google, co sądzi o naszym pomyśle. Polskie blogi niewiele nam powiedziały (pierwszy raz odwiedziłyśmy Park w 2016 roku, więc nie znalazłyśmy zbyt wielu postów), ale zagraniczne strony i cudowne zdjęcia szybko przekonały nas, że nie jest to miejsce turystyczne z „magicznej” listy pt. „10 najcudowniejszych miejsc w Tajlandii”, a więc pewnie warto je odwiedzić.

Czy warto było jechać 650 kilometrów pociągiem?

Okej, racja, zaspoilerowałyśmy już odpowiedź („znalazłyśmy się w raju”)… Ale powiemy jeszcze raz głośno: tak, jak najbardziej było warto, o czym może świadczyć to, że i w tym razem zdecydowałyśmy się pojechać do Khao Soku. I w zasadzie było to jedyne miejsce (oczywiście, poza Bangkokiem), które odwiedziłyśmy ponownie w tym roku.

Protip (aka lifehack): jeżeli nie macie kilkunastu dni na zwiedzanie każdej kolejnej wioski w środkowo-wschodniej Tajlandii, możecie dotrzeć do Surat Thani samolotem. Codziennie z Don Mueang jest kilka lotów, te najtańsze z AirAsią kosztują około 80 złotych. 

Wracając do zeszłorocznej podróży, kiedy już ostatecznie zdecydowałyśmy się na odwiedzenie Parku Narodowego Khao Sok, nadszedł czas na pytanie – jak tam dotrzeć? Jak można się domyślić park narodowy nie leży na trasie kolei, więc nie zawsze łatwo do niego dojechać (zwłaszcza gdy się nie ma samochodu), o czym na własnej skórze przekonałyśmy się w Phetchaburi… Ale to historia na inny wpis. 😉 Wracając do meritum, postanowiłyśmy dojechać do najbliższego większego miasta i zarazem stolicy całej prowincji – Surat Thani. Stamtąd wzięłyśmy lokalny autobus i po kilku godzinach znalazłyśmy się w małej wioseczce (Khao Sok) na skraju Parku Narodowego.

Wioska jak wioska

Nagłówek jaki jest, każdy widzi – w wioseczce Khao Sok nie znajdziemy nic specjalnie ciekawego. Kilkanaście małych hoteli rozrzuconych na kilku kilometrach wzdłuż jedynej drogi, kilka restauracji, sklepików, oczywiście tajski masaż i… agencje turystyczne. Jeżeli chodzi o akomodację, to ceny pokoi (lub bardzo tu popularnych domków na drzewie – tak, tak, jest okazja spełnić swoje marzenie z dzieciństwa!) waha się od 20/30 do nawet 300 złotych za noc. Wiele dobrego słyszałyśmy o Our Jungle House (jest to jednak jedna z droższych opcji) – ośrodek, położony na skraju dżungli, oddalony jest spory kawałek od „centrum” wioski, dzięki czemu możemy rozkoszować się spokojem i… krzykami małp (podobno są one częstymi gośćmi gości tego ośrodka!). My w tym roku zdecydowałyśmy się na Khao Sok Bed and Breakfast i byłyśmy bardzo zadowolone.

Gotowi na przygodę w dżungli?

Największą atrakcją Parku Narodowego Khao Sok jest wycieczka nad jezioro Cheow Lan, ale o tym za chwileczkę! Musimy zaznaczyć, że zanim udacie się do agencji, aby wykupić jedną z wycieczek (a jest ich w sumie całkiem sporo!), warto zastanowić się, czy nie chcecie spróbować się o własnych siłach do dżungli. Na skraju wioski znajduje się oficjalne wejście do Parku (gdzie zresztą można również wynająć sobie domek lub rozstawić namiot), skąd możemy udać się na „samodzielny” trekking, aby np. zobaczyć największy kwiat świata! Oczywiście, jest to opcja dla „odważniejszych” – jeśli się na nią zdecydujecie, to pamiętajcie, aby odpowiednio się przygotować (woda, czapka, repelent, dobre obuwie) i nigdy nie zbaczać z trasy wyznaczonej przez rangerów (w końcu… po coś ją wyznaczyli, prawda?).

Nad jezioro by się szło…

Jeśli już wybierzecie się na ten „mały koniec świata”, to musicie pojechać nad jezioro Cheow Lan (nie lubimy tego słowa, ale naprawdę – czytelniku musisz!). I nie dlatego, że jest to główna atrakcja w tym regionie, ale dlatego, że to jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi.

Jezioro powstało sztucznie – w 1982 rząd Tajlandii postanowił zalać część dżungli, aby sztucznie utworzyć ten zbiornik, który wraz ze zbudowaną tamą jest źródłem energii elektrycznej w tamtym regionie. Więc… tym razem człowiek nieco dopomógł naturze, chociaż prawdopodobni ci, którzy wpadli na ten pomysł, nie spodziewali się, że efekt będzie tak oszałamiający!

Protip: w przypadku wycieczki nad jezioro Cheow Lan lepiej skorzystać z pomocy agencji turystycznych.

Dlaczego agencja?

Oczywiście, jeśli mamy samochód (tudzież skuter, chociaż od wioski do portu jedzie się około godziny) możemy sami wybrać się nad jezioro Cheow Lan, my jednak nie polecamy tej opcji. Dlaczego? W porcie i tak będziecie musieli wynająć przewodnika z łodzią, co nie będzie takie proste, ponieważ wszystko opiera się właśnie na zorganizowanych wycieczkach. Dlatego akurat w tym przypadku warto wydać te kilkadziesiąt/kilkaset złotych na zorganizowaną wycieczkę.

Jest kilka możliwości, poczynając od jednodniowego wyjazdu nad jezioro, na kilkudniowym nocowaniu w domkach na jeziorze kończąc. 

Brzmi jak z filmu, prawda? I rzeczywiście, noc spędzona w domkach na jeziorze jest magicznym przeżyciem – w Parku Narodowym panuje w nocy niesamowita cisza, przerywana jedynie odgłosami dżungli – coś naprawdę magicznego. Poza tym poranne safari (około 5 rano) należy do jednych z naszych najpiękniejszych wspomnień – momentu, w którym zza opadającej mgły wyłania się budząca się do życia dżungla, nie da się opisać. Jest to jedna z tych chwil, które trzeba przeżyć samemu (zdecydowanie powinno znaleźć się na Waszej #bucketlist).

Oprócz noclegu na jeziorze możemy skorzystać z różnych atrakcji, m.in. pływania kajakiem (pamiętajcie zabrać ze sobą trochę pieniędzy – aby wypożyczyć wiosła trzeba zapłacić zwrotny depozyt), kąpieli w jeziorze czy skakania z czterometrowych wieżyczek (trochę strasznie!).

Park Narodowy Khao Sok to jednak przede wszystkim dżungla i to właśnie dla niej warto udać się w te strony – wyjazd nad jezioro połączony jest zazwyczaj z trekkingiem w dżungli, czasem można skąpać się w strumieniu po szyję!; chodzeniem po jaskiniach, tudzież pływaniem w nich… niektóre agencje oferują również nocleg w dżungli (oczywiście, pod opieką rangera).

Ceny

Wycieczka jednodniowa kosztuje około 150 złotych (w zależności od agencji), wycieczka z noclegiem około 250 złotych – im dłużej zostajemy nad jeziorem, tym jest oczywiście taniej. W cenę wliczone są posiłki, dojazd, noclegi, opieka rangera. Należy natomiast doliczyć opłatę za wjazd do parku narodowego – 300 baht za osobę dorosłą (około 35 złotych). Takie widoki warte są jednak każdej ceny!

 

Na zakończenie dodamy tylko, że Khao Sok jest, jak lubią mówić Brytyjczycy, prawdziwie ukrytym klejnotem, o którym nie wiedzą sami Tajowie! Jeśli nie wierzycie, zapytajcie któregoś z nich! 😉

Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Wam… udanego wyjazdu do Khao Sok!

Stay tuned,

W/W

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s